To, co wydarzyło się w ciągu poprzednich 90 dni, nie tylko zmieniło
jej twarz — zmieniło również wszystko, co dotychczas sądziła
o pielęgnacji skóry.
• • •
„Nie rozpoznaję siebie”
Susanne Krämer ma 56 lat, mieszka w Düsseldorfie i pracuje jako
kierowniczka biura w średniej wielkości firmie. Jest rozwiedziona
i ma dwoje dorosłych dzieci. Nie należy do kobiet, które spędzają
godziny przed lustrem ani bezustannie podążają za trendami
kosmetycznymi.
Jednak po pięćdziesiątych urodzinach zaczęła zauważać zmiany,
których nie mogła już ignorować.
„Nie stało się to stopniowo” — wspomina. „To było tak, jakby ktoś
nagle przełączył włącznik. W ciągu dwóch lub trzech lat wyglądałam
o dziesięć lat starzej, niż się czułam.”
Głębokie fałdy nosowo-wargowe. Opadająca linia szczęki.
Przesuszona skóra pod oczami. Skóra szyi i dekoltu, która zaczęła
przypominać zmięty papier.
Susanne zrobiła to, co robi wiele kobiet — zaczęła kupować kolejne
kosmetyki.
Retinol — jej twarz reagowała zaczerwienieniem
i łuszczeniem. Dermatolog zapewniał:
„To normalne, skóra musi się przyzwyczaić”.
Po trzech miesiącach nadal się nie przyzwyczaiła.
Zaczerwienienie było tylko bardziej widoczne.
Serum z kwasem hialuronowym — dawało krótkotrwałe
uczucie jędrności, które znikało po kilku godzinach.
Rano skóra wydawała się pełniejsza, a wieczorem ponownie traciła
napięcie.
Serum z witaminą C — pozostawiało plamy na
poszewkach, ale nie przynosiło widocznych rezultatów.
Profesjonalne zabiegi na twarz co sześć tygodni,
po 90 € za sesję. Za każdym razem kosmetyczka mówiła:
„Twoja skóra potrzebuje więcej nawilżenia”, po czym proponowała
kolejny krem.
4 200+ €
wydane przez trzy lata na pielęgnację skóry — bez widocznych efektów
Pewnego wtorkowego wieczoru w grudniu 2024 roku Susanne usiadła
przed laptopem i wpisała:
„Koszt liftingu twarzy w Düsseldorfie.”
Znalazła klinikę z dobrymi opiniami. Lifting twarzy i powiek miał
kosztować od 9 800 €, a w jej przypadku prawdopodobnie 11 400 €.
Chirurg pokazał jej symulację: napięty podbródek, gładsze okolice
oczu i wyraźniejszy owal twarzy.
Susanne wpłaciła zaliczkę w wysokości 2 000 €.
Termin operacji wyznaczono za 93 dni.
Zarezerwowała także dwa tygodnie urlopu na rekonwalescencję.
„Pogodziłam się z tym. Skoro kremy nie działają, pozostaje skalpel.”
— Susanne Krämer, 56 lat
Rodzinne spotkanie, które zmieniło wszystko
Sześć tygodni przed planowaną operacją Susanne pojechała do Bawarii
na ważne rodzinne urodziny. Jej kuzyn Werner kończył 70 lat,
a spotkanie odbywało się w gospodzie niedaleko jeziora Tegernsee.
Susanne nie widziała swojej starszej siostry Marion od ponad roku.
Marion miała 62 lata i była o sześć lat starsza od Susanne.
Miały tych samych rodziców, podobną budowę twarzy i ten sam kolor oczu.
Gdy Marion weszła do gospody, pierwsza myśl Susanne brzmiała:
„Wygląda na około czterdzieści lat.”
Nie tylko „dobrze jak na swój wiek” i nie jedynie „zadbana”.
Marion naprawdę wyglądała młodziej niż Susanne.
Jej skóra była jędrna, promienna i niemal pozbawiona głębokich
zmarszczek. Nie miała wyraźnie opadających policzków ani ciemnych
kręgów pod oczami.
Susanne (po lewej, 56 lat) i Marion (po prawej, 62 lata) podczas
rodzinnego spotkania w gospodzie niedaleko jeziora Tegernsee.
Te same geny — ale różnica, którą zauważyli wszyscy.
Inni członkowie rodziny również zauważyli różnicę.
Ciotka powiedziała do Susanne półżartem:
„Powiedz mi, czy to ty jesteś starsza z was dwóch?”
Susanne roześmiała się, ale pytanie nie było całkowicie bezpodstawne.
Później siostry stanęły obok siebie przed lustrem.
Ta sama budowa twarzy. Ten sam kształt czoła.
A jednak ich skóra wyglądała zupełnie inaczej.
Susanne patrzyła w lustro, kiedy Marion powiedziała cicho:
„Mamy te same geny, Susanne. To nie jest przypadek.”
Marion pokręciła głową.
„Nic z tych rzeczy. Od trzech lat używam
tylko jednego produktu.
A historii o tym, jak go odkryłam, prawdopodobnie mi nie uwierzysz.”
Klasztor nad jeziorem
Trzy lata wcześniej Marion przechodziła trudny okres — wypalenie,
rozstanie i bezsenne noce. Lekarz rodzinny przepisał jej tabletki
nasenne. Przyjaciel powiedział:
„Nie bierz tabletek. Jedź do klasztoru”.
Marion uznała to za ezoteryczne bzdury, ale była na tyle
zdesperowana, by spróbować.
Klasztor znajdował się między łąkami i lasem, na skraju bawarskiego
jeziora. Nie był to ośrodek wellness ani spa. Był to prawdziwy,
funkcjonujący klasztor — kamienne ściany, skrzypiące drewniane
podłogi oraz zapach wosku pszczelego i kadzidła.
Mieszkało tam czternaście zakonnic, z których większość miała
ponad 65 lat.
Ciche rekolekcje trwały siedem dni. Bez telefonu, internetu
i rozmów. Pobudka o 5:30 rano. Poranna modlitwa. Śniadanie w ciszy.
Następnie praca ręczna w klasztornej manufakturze.
Klasztor nad bawarskim jeziorem — miejsce, w którym zakonnice
przygotowują maści do skóry od ponad 200 lat.
Manufaktura była dużym, chłodnym pomieszczeniem na parterze.
Drewniane półki sięgały sufitu i były pełne słoików, butelek
oraz suszonych ziół. Siostry od ponad 200 lat samodzielnie
przygotowywały tam chleb, nalewki ziołowe, świece z wosku pszczelego,
mydła i prosty balsam do skóry.
Trzeciego dnia Marion została przydzielona do pracy przy balsamie.
Jej zadaniem było nalewanie roztopionej mieszanki do małych
ceramicznych naczyń, podczas gdy siostra Magdalena przygotowywała
kolejną partię.
Siostra Magdalena miała 78 lat.
Pierwszą rzeczą, którą Marion zauważyła — jeszcze zanim zamieniły
choćby słowo — była skóra siostry Magdaleny.
W ostrym świetle manufaktury, które podkreślało każdy por i każdą
nierówność, 78-letnia kobieta wyglądała jak osoba po sześćdziesiątce.
Być może nawet młodziej. Jej skóra była gładka, różowa i niemal
świetlista. Bez głębokich zmarszczek, plam starczych ani wyraźnie
luźnej skóry na szyi.
Marion rozejrzała się po pomieszczeniu. Siostra Katharina, 71 lat —
podobny wygląd. Siostra Elżbieta, 83 lata — to samo.
Kobiety, które od dziesięcioleci nie nosiły makijażu, nie używały
retinolu i prawdopodobnie nigdy nie trzymały w dłoniach serum.
A jednak ich skóra wyglądała
o wiele młodziej, niż wskazywał ich wiek.
Marion nie potrafiła powstrzymać ciekawości.
Złamała obowiązek zachowania ciszy.
Siostra Magdalena lekko się uśmiechnęła —
najwyraźniej nie był to pierwszy raz.
„Co znajduje się w tym balsamie?”
„Łój wołowy. Nic więcej.”
— Siostra Magdalena, 78 lat
Marion była zaskoczona. Łój wołowy?
Tłuszcz zwierzęcy nakładany na twarz?
Siostra Magdalena odłożyła drewnianą łyżkę i usiadła na stołku
obok miedzianego naczynia. To, co powiedziała później,
zmieniło wszystko dla Marion.
W klasztornej manufakturze: ta sama receptura od 1811 roku —
łój wołowy i nic więcej.
Jak wyjaśniła siostra Magdalena, receptura pochodziła od
założycielki klasztoru. Od 1811 roku — od ponad 200 lat —
siostry każdego wieczoru nakładały cienką warstwę łoju wołowego
na twarz, szyję i dłonie. Bez wyjątku.
Bez dodatkowych produktów. Tylko ten jeden składnik.
„Siostry przede mną robiły to w ten sposób.
A wcześniej robiły to ich poprzedniczki.
Nigdy tego nie kwestionowano, ponieważ nie było takiej potrzeby.
Zawsze się sprawdzało.”
Wtedy siostra Magdalena powiedziała coś, czego Marion nie zapomniała
do dziś:
„Przemysł kosmetyczny tego nie ulepszył, moje dziecko.
Po prostu o tym zapomniał. A później zastąpił to czymś gorszym —
czymś, co można wyprodukować w fabryce i sprzedać za wysoką cenę.”
— Siostra Magdalena, 78 lat
Marion zapytała:
„Ale dlaczego to działa tak dobrze?”
Siostra Magdalena uśmiechnęła się.
„Nie jestem naukowcem. Mogę jednak powtórzyć to, co przeorysza
powiedziała mi 50 lat temu:
łój wołowy jest tak podobny do naturalnych lipidów ludzkiej skóry,
że skóra może przyjmować go jak brakujący składnik swojej bariery.
”
Marion spojrzała na balsam w swojej dłoni.
Był jasnożółty, kremowy i niemal bezwonny.
W porównaniu z czternastoma produktami stojącymi w jej łazience
wydawał się wręcz absurdalnie prosty.
Ostatniego dnia Marion zapytała, czy może zabrać ze sobą kilka
słoiczków. Siostra Magdalena spakowała jej trzy.
„Jeden do twarzy. Jeden do dłoni. I jeden dla osoby, która jako
pierwsza zapyta cię, co robisz inaczej.”
Marion stosowała balsam każdego wieczoru.
Tylko ten jeden produkt. Po dwóch miesiącach znajomi zaczęli pytać,
co zmieniła. Po sześciu miesiącach przestała używać podkładu.
Po roku obcy ludzie oceniali jej wiek na około 40 lat.
Miała wtedy 60 lat.
„Twój problem nie leży w wieku — tylko w barierze skórnej”
Po powrocie do gospody Susanne słuchała historii Marion
o klasztorze z otwartymi ustami. Była jednak pragmatyczna.
„Brzmi interesująco, Marion. Ale potrzebuję czegoś więcej niż
opowieści o zakonnicach i starej recepturze.”
Marion skinęła głową.
„Ja też miałam takie wątpliwości. Dlatego zaczęłam szukać informacji,
kiedy zobaczyłam efekty na własnej skórze.
I wiesz, czego się dowiedziałam?”
Marion wyjęła telefon i pokazała Susanne zapisane materiały.
„Naturalna warstwa lipidowa ludzkiej skóry zawiera między innymi
kwas palmitynowy, oleinowy i stearynowy.
Łój wołowy również zawiera te podstawowe kwasy tłuszczowe.”
Susanne zmarszczyła brwi.
„Co to oznacza w praktyce?”
„Oznacza to, że skład lipidowy łoju wołowego jest zbliżony do
niektórych lipidów występujących naturalnie na powierzchni skóry.
Może tworzyć warstwę ograniczającą utratę wilgoci i wspierać komfort
suchej oraz osłabionej skóry.”
Marion mówiła coraz bardziej zdecydowanie:
„Twój problem nie dotyczy wyłącznie zmarszczek.
Twoja bariera skórna została osłabiona.
Retinol, kwasy i częste peelingi mogą dodatkowo podrażniać wrażliwą
skórę oraz naruszać jej naturalną warstwę ochronną.
Wilgoć szybciej ucieka, a skóra staje się sucha, napięta
i bardziej reaktywna.”
Wyjaśnienie Marion w skrócie
Problem:
agresywne lub niedopasowane produkty mogą osłabiać barierę skórną
→ zwiększa się utrata wilgoci → pojawia się suchość, napięcie
i większa wrażliwość.
Rozwiązanie:
pielęgnacja bogata w lipidy pomaga wspierać naturalną warstwę
ochronną → ogranicza utratę wilgoci → poprawia miękkość
i komfort skóry.
Różnica:
zamiast intensywnie złuszczać powierzchnię skóry,
pielęgnacja lipidowa koncentruje się na ochronie
i wspieraniu jej bariery.
Susanne spojrzała na Marion.
„Brzmisz jak broszura reklamowa.”
Marion roześmiała się.
„Brzmię jak ktoś, kto przez trzy lata obserwował,
jak jego własna skóra odzyskuje komfort.
Bez skalpela, botoksu i kolejnych wizyt w klinice.”
Zapadła cisza.
Po chwili Susanne powiedziała:
„Dobrze. Co proponujesz?”
Marion odpowiedziała:
„Daj temu 90 dni. Jeśli nie zauważysz żadnej różnicy,
wrócisz do wcześniejszego planu. Czym jest 90 dni?”
Porównanie profilu wybranych kwasów tłuszczowych występujących
w łoju wołowym i lipidach skóry ludzkiej.
90 dni. Jeden produkt.
Bez skalpela.
Susanne zabrała ze sobą słoiczek klasztornego balsamu Marion
do Düsseldorfu. W każdą niedzielę robiła zdjęcie w tym samym lustrze,
przy tym samym świetle i pod tym samym kątem.
Powtarzała to przez trzynaście tygodni.
Dni 1–14: okres przejściowy
Dzień 3
Konsystencja była dla Susanne nieznana — bogatsza niż każdy krem,
którego wcześniej używała. Początkowo musiała się przekonywać
do nakładania go wieczorem. Rano zauważyła jednak, że jej skóra
była bardziej miękka. Nie wyglądała jeszcze wyraźnie inaczej,
ale uczucie napięcia, do którego przywykła przez lata,
zaczęło ustępować.
Dzień 10
Subtelne, przewlekłe zaczerwienienie policzków, które utrzymywało
się od eksperymentu z retinolem, zaczęło wyglądać spokojniej.
Nie zniknęło całkowicie, ale było wyraźnie mniej widoczne.
Po raz pierwszy od wielu miesięcy skóra nie sprawiała wrażenia
stale podrażnionej.
Dni 15–45: pierwsze oznaki
Dzień 18
Susanne obudziła się i spojrzała w lustro.
Coś wyglądało inaczej, choć nie potrafiła jeszcze tego nazwać.
Zmarszczki nadal tam były, ale skóra wyglądała na bardziej
wypoczętą, mniej szarą i bardziej żywą.
Jakby ktoś usunął z niej cienką warstwę kurzu.
Dzień 28
Pierwsze porównanie niedzielnych zdjęć naprawdę ją zatrzymało.
Skóra pod oczami wyglądała na mniej przesuszoną,
a okolice fałdów nosowo-wargowych wydawały się bardziej miękkie.
Napisała do Marion:
„Chyba naprawdę coś się dzieje.”
Dzień 38
Kolega Susanne, Markus, który zwykle nie zwracał uwagi
na takie szczegóły, powiedział w windzie:
„Wyglądasz na bardziej wypoczętą. Byłaś na wakacjach?”
Nie była. Każdego wieczoru stosowała tylko balsam z łoju wołowego.
Dni 46–90: przemiana
Dzień 52
Córka Susanne, Lisa, przyszła na kolację.
Nie widziała matki od dwóch miesięcy.
Po kilkunastu minutach powiedziała:
„Mamo, co zrobiłaś ze swoją skórą?
Wyglądasz jak kilka lat temu.”
Dzień 68
Susanne zadzwoniła do kliniki.
Nie po to, aby odwołać operację, lecz aby przesunąć konsultację.
Recepcjonistka zaproponowała, że umówią się bezpośrednio
na termin zabiegu. Susanne odpowiedziała:
„Nie jestem już pewna, czy nadal tego potrzebuję.”
Dzień 90
Susanne otworzyła folder na laptopie.
Trzynaście niedzielnych zdjęć ustawionych obok siebie.
Jej zdaniem różnica była wyraźna:
skóra wyglądała na bardziej miękką, promienną i wypoczętą,
a przewlekłe zaczerwienienie było mniej widoczne.
Nie wyglądała jak zupełnie inna osoba.
Wyglądała jak najlepsza wersja samej siebie.
Dla Susanne było to bardziej przekonujące niż obietnica
spektakularnej przemiany.
Dokumentacja Susanne: dzień 1 po lewej i dzień 90 po prawej.
Bez filtra i bez makijażu.
*Indywidualne wyniki mogą się różnić.
Susanne zadzwoniła do kliniki ponownie — tym razem po to,
aby definitywnie odwołać zabieg.
„Recepcjonistka zapytała mnie dlaczego.
Odpowiedziałam: «Już tego nie potrzebuję».
Przez chwilę milczała, a potem powiedziała:
«Nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi».”
— Susanne Krämer, 56 lat
„Nie musisz już używać mojego tłuszczu z gospodarstwa”
Susanne była zachwycona, ale zauważyła praktyczny problem:
klasztorny balsam Marion miał intensywny zapach,
jego konsystencja była nierówna, a przenoszenie słoiczków
do biura nie było wygodne.
Zadzwoniła do Marion:
„Uwielbiam ten balsam. Czy istnieje jego bardziej profesjonalna
i wygodna wersja?”
Marion roześmiała się:
„To zabawne, że pytasz. Pamiętasz program
Die Höhle der Löwen?”
Marion wyjaśniła, że młoda niemiecka firma stworzyła kosmetyczną
wersję pielęgnacji na bazie łoju wołowego:
produkt o bardziej jednolitej konsystencji, subtelnym zapachu
i kontrolowanym procesie produkcji.
„Wiesz, kto w niego zainwestował?” — zapytała Marion.
„Nie mam pojęcia.”
„Judith Williams — osoba od wielu lat związana z branżą beauty,
która zna niezliczone kremy i sera dostępne na rynku.”
„Kiedy Judith Williams — kobieta, która zbudowała karierę
w branży kosmetycznej — inwestuje własne pieniądze
w produkt na bazie łoju wołowego, pomyślałam,
że siostra Magdalena naprawdę wiedziała, co robi.”
— Susanne Krämer
Marion zamówiła produkt
Lavender Tallow Naturals Barrier Repair
i przesłała jeden słoiczek Susanne.
Założycielka Tallow Naturals podczas prezentacji marki
w programie Die Höhle der Löwen.
W porównaniu z domowym balsamem Marion konsystencja była gładsza,
bardziej kremowa i szybciej się wchłaniała.
Produkt miał subtelny zapach lawendy i był łatwiejszy
do codziennego stosowania.
Co wyróżnia Lavender Tallow Naturals Barrier Repair:
Organiczny łój wołowy pochodzący od bydła
wypasanego na trawie.
Pięć składników: łój wołowy, olej jojoba,
wosk pszczeli, witamina E i olejek lawendowy.
Formuła przeznaczona do pielęgnacji suchej,
napiętej i podrażnionej skóry.
Bez parabenów, silikonów, olejów mineralnych
i sztucznych substancji zapachowych.
Produkt znany z programu
Die Höhle der Löwen.
Wyprodukowano w Niemczech.
Marion powiedziała przez telefon:
„Teraz sama używam tej wersji zamiast mojego klasztornego balsamu.
Konsystencja jest wygodniejsza, pachnie lawendą,
a jakość każdej partii jest kontrolowana.”
Co Susanne zrobiła z 11 400 €?
Zróbmy proste porównanie.
Porównanie kosztów
✕
Lifting twarzy i powiek:
11 400 € oraz okres rekonwalescencji i ryzyko związane
z zabiegiem chirurgicznym.
✕
Sera i kremy używane przez trzy lata:
około 4 200 €.
✓
90-dniowa pielęgnacja Tallow Naturals:
regularna pielęgnacja bez rekonwalescencji.
Susanne przeznaczyła część zaoszczędzonych pieniędzy
na dwutygodniowy wyjazd na Majorkę razem z Marion.
Na zdjęciach z podróży wyglądała jak osoba,
która wreszcie przestała nieustannie walczyć ze swoją skórą.
Susanne i Marion na Majorce — podczas wyjazdu,
który zastąpił planowaną operację.
„Chciałam naprawić swoją twarz.
Okazało się, że potrzebowałam przede wszystkim zadbać
o komfort i barierę swojej skóry.”
— Susanne Krämer, 56 lat
✦✦✦
Co mówią inne kobiety
Susanne nie jest sama. Po prezentacji Tallow Naturals w programie
Die Höhle der Löwen coraz więcej klientek zaczęło dzielić się
swoimi doświadczeniami związanymi z codzienną pielęgnacją skóry.
KW
Karin W., 61 lat — Hamburg
★★★★★
„Odwołałam wizytę na botoks”
*Indywidualne wyniki mogą się różnić.
Co sześć miesięcy korzystałam z botoksu na czoło.
Po dwóch miesiącach stosowania Barrier Repair uznałam,
że moja skóra wygląda bardziej naturalnie i komfortowo.
Mąż również zauważył zmianę. Odwołałam kolejną wizytę
i od tamtej pory nie oglądam się za siebie.
✓ Zweryfikowany zakup
IS
Ingrid S., 58 lat — Stuttgart
★★★★★
„Zrezygnowałam z kosztownego zabiegu”
*Indywidualne wyniki mogą się różnić.
Byłam po konsultacji dotyczącej peelingu chemicznego
i liftingu nićmi. Córka dała mi Tallow Naturals i powiedziała:
„Mamo, najpierw spróbuj tego”. Początkowo podchodziłam do tego
sceptycznie, ale po sześciu tygodniach uznałam,
że wolę kontynuować tę prostą pielęgnację.
✓ Zweryfikowany zakup
BH
Birgit H., 53 lata — Kolonia
★★★★★
„Mniej znaczy więcej”
*Indywidualne wyniki mogą się różnić.
W mojej rutynie było jedenaście produktów.
Cała półka pełna obietnic. Odkąd przeszłam na Barrier Repair Lavender,
używam tylko jednego produktu. Moja skóra wygląda na spokojniejszą,
bardziej promienną i lepiej odżywioną.
✓ Zweryfikowany zakup
MF
Monika F., 64 lata — Monachium
★★★★★
„Starsze pokolenie miało rację”
*Indywidualne wyniki mogą się różnić.
Moja teściowa zawsze używała łoju wołowego.
Kiedyś podchodziłam do tego z uśmiechem.
Z czasem sama zaczęłam doceniać prostą pielęgnację.
Odkąd znalazłam Tallow Naturals, stosuję go regularnie
i widzę stopniową poprawę komfortu oraz wyglądu skóry.
🛡️ 90-dniowa gwarancja satysfakcji🚚 Sprawdź warunki dostawy🇩🇪 Wyprodukowano w Niemczech
⚠️ Dostępność może być ograniczona
Ze względu na zainteresowanie produktem wybrane warianty
mogą okresowo być niedostępne. Aktualny stan magazynowy,
ceny i warunki promocji są widoczne na stronie produktu.
Porównaj samodzielnie
💉
Zabiegi iniekcyjne:
wymagają regularnego powtarzania i konsultacji ze specjalistą.
🔪
Zabiegi chirurgiczne:
wiążą się z kosztami, rekonwalescencją i potencjalnym ryzykiem.
🧴
Rozbudowane rutyny:
często obejmują wiele produktów stosowanych jednocześnie.
✅
Barrier Repair Lavender:
prosta pielęgnacja przeznaczona do codziennego stosowania
na suchej i napiętej skórze.
P.S.
Susanne prosiła, aby przekazać jedną rzecz:
„Nie twierdzę, że każdy potrzebuje tego samego rozwiązania.
Daj jednak swojej skórze czas i obserwuj, jak reaguje”.
P.P.S.
Marion również wybrała gotową wersję Tallow Naturals,
ponieważ ma jednolitą konsystencję, subtelny lawendowy zapach
i jest wygodniejsza w codziennym stosowaniu.
P.P.P.S.
Rabaty, ceny i dostępność mogą ulec zmianie.
Szczegóły są zawsze widoczne bezpośrednio na stronie produktu.
90-dniowa gwarancja satysfakcji · Bezpieczna płatność ·
Warunki dostawy dostępne na stronie produktu
*Indywidualne wyniki mogą się różnić. Opinie przedstawiają
osobiste doświadczenia poszczególnych użytkowniczek i nie stanowią
gwarancji uzyskania takich samych rezultatów.
Tallow Naturals jest kosmetykiem przeznaczonym do pielęgnacji skóry,
a nie produktem leczniczym. Nie służy do diagnozowania, leczenia
ani zapobiegania chorobom. W przypadku chorób skóry, podrażnienia,
uczulenia lub prowadzonego leczenia skonsultuj stosowanie produktu
z lekarzem albo dermatologiem.
Zdjęcia należy wykorzystywać wyłącznie wtedy, gdy masz zgodę
przedstawionych osób oraz prawo do ich publikacji.
Choosing a selection results in a full page refresh.